Polskę charakteryzuje też wysoki odsetek (15 proc.) umów długoterminowych zawieranych na ponad 3 lata.
Przyczyniła się do tego dyrektywa europejska, zgodnie z którą po dwóch kolejnych umowach na czas określony pracodawca powinien podpisać umowę na czas nieokreślony. Kwestionują ten wymóg polscy pracodawcy i obchodzą go właśnie w ten sposób, tymczasem wiele krajów, aby uniknąć nadużyć, określiło maksymalny czas trwania tego typu umów.
Przekonanie o zaletach umowy czasowej jako najważniejszego narzędzia elastyczności rynku – powoli mija. Umowa czasowa popularność zdobyła z trzech takich przyczyn jak pierwsza to sezonowość, druga to „obchodzenie prawa w sposób zgodny z prawem” a to dlatego, że zatrudnieni na czas nieokreślony mają stosunkowo długi okres wypowiedzenia, natomiast umowa czasowa skraca go do dwóch tygodni. Trzecia przyczyna wiąże się ze sposobem postrzegania przez pracodawców etosu pracy: umowa czasowa staje się metodą zarządzania zasobami ludzkimi, narzędziem , które wykorzystuje niepewność jako czynnik motywacyjny.
To samo dotyczy niepełnozatrudnionych, kolejnej grupy „elastycznych pracowników” pracujących w niepełnym wymiarze czasu pracy. Większość podpisuje bowiem umowy czasowe.
Za elastyczną formę zatrudnienia uznawane jest także samozatrudnienie. Samozatrudniony pracuje na podstawie umowy cywilno-prawnej, a nie umowy o pracę, co pozwala do minimum skrócić okres wypowiedzenia. Podpisywanie tej formy kontraktu z firmami jednoosobowymi zwalnia pracodawcę od płacenia składek na ubezpieczenie społeczne, obowiązku przestrzegania prawa pracy w zakresie czasu pracy, dopłat za godziny nadliczbowe, urlopu, dni wolnych od pracy, czy przerw w pracy.
Kolejna elastyczna forma zatrudnienia jaka się pojawiła to telepraca, od października 2007 r. zyskała kodeksowe podstawy Pracownik, na własne życzenie, może pracować poza zakładem pracy, we własnym domu zachowując pełnię praw i obowiązków wynikających ze stosunku pracy. Jednak nowelizacja nie poprawia sytuacji telepracowników pracujących na umowy-zlecenia, albo o dzieło, nowe przepisy ich nie dotyczą. Według szacunków, telepracowników jest 150-200 tys., mają mnóstwo problemów i niskie zarobki. Wokół telepracy rośnie więc zainteresowanie, ale wciąż utrzymuje się niepewność.
Stosunkowo nową formą zatrudnienia uelastyczniającą rynek jest praca tymczasowa, określana jako „wypożyczanie pracowników” bądź „leasing pracowniczy”. w Europie firmy korzystają z tej usługi od 70 lat, w Stanach od 50, w Polsce od 1996 r. Obecnie są tym zainteresowane – zwłaszcza w sezonie urlopowym lub podczas okresowego wzrostu sprzedaży - firmy reprezentujące różny kapitał. Wiele firm planujących dodatkowe zatrudnienie lub potrzebujących kogoś na zastępstwo zamiast uciążliwej rekrutacji na własną rękę „wynajmuje” pracownika o odpowiednich kwalifikacjach.
Polski rynek pracy jest bardzo elastyczny i nie ma potrzeby czynić go jeszcze bardziej elastycznym. Przydałyby się raczej uregulowania ograniczające przypadki nadużyć i patologii związanych z elastycznymi formami. Dochodzi do nich zwłaszcza w zakresie umów czasowych, pracy w niepełnym wymiarze, godzin nadliczbowych i umów cywilno-prawnych (samozatrudnienie).





